![]() |
|
Antoni Rut
Gonić niewidzialne
marzec 2004

Esencja istnienia

Rzeźba wielkiego istnienia I
![]() W szumie przemijania |
![]() Prośba o ożywienie |
|
![]()
ANTONI RUT (1947)
www.fotoplastykon.com.pl
|
Antoni Rut, obchodzący w bieżącym roku
trzydziestopięciolecie twórczości artystycznej to jeden z najrzetelniejszych
w Poznaniu profesjonalistów i — co tu dużo mówić — niemal
człowiek–instytucja. Pisząc to mam na uwadze jego działalność pedagogiczną i
wystawienniczą, skupioną wokół Galerii Fotografii Fotoplastykon. Nie wszyscy wiedzą, że Rut w dzisiejszych niełatwych dla sztuki czasach organizuje około 8 wystaw rocznie. Połowa z nich to ekspozycje indywidualne różnych autorów, a pozostałe — wystawy pokonkursowe, na których prezentowane są najlepsze prace z tak ważnych imprez ogólnopolskich jak: Gorzowskie Konfrontacje Fotograficzne, Biennale Fotografii Górskiej w Jeleniej Górze czy Portret w Trzciance. Trzeba tutaj wspomnieć również o organizowanym przez Jubilata nieustającym konkursie „Zdjęcie miesiąca”, którego najciekawsze fotografie są szczegółowo komentowane i analizowane, co jest niezmiernie ważne dla młodych autorów nadsyłanych zdjęć, mających możliwość skorygowania błędów i wzbogacenia swojej fachowej wiedzy. Jednakże Antoni Rut przede wszystkim jest artystą fotografii. Zaczynał od reportażu i studium portretu. Były to prace w większości zaliczane do fotografii bezpośredniej, zwanej przez niektórych „czystą”. Tak o tego rodzaju kompozycjach Ruta pisał Zdzisław Beryt, którego teksty od dziesiątków lat towarzyszą poznańskim mistrzom kamery: „Autor maluje światłem twarz, wydobywając coraz to inne jej cechy, pewnie nie zawsze przeczuwalne przez model. I przekształca wizerunki, grafizuje, eksperymentuje z kolorem dodanym. Zaraz jednak mamy to, od czego zaczynał — reportaż. Ale już dojrzały, poszukujący, dokonywany kamerą penetrującą egzotykę Azji Środkowej, architekturę jej krajów, ludzi, sceny rodzajowe. Obrazy pulsują życiem, czuje się moment podchwycony przez autora, jedyny i niepowtarzalny”. W tym okresie fotografik, jak wspomniałem, głównie zajmujący się dwoma tradycyjnymi gatunkami poszukuje ponadto nowych możliwości, eksperymentuje. Później wchodzi w pejzaż i następuje wyciszenie, zachwyt widzialnym krajobrazem wielkopolskim i wielkimi przestrzeniami Alp, francuskich i szwajcarskich. Rut przez parę lat o różnych porach dnia i roku fotografuje wierzby i ich otoczenie. Ten wielki cykl noszący tytuł Wierzby wielkopolskie, w maju i czerwcu br. pokazywany w Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu, należy do jego największych osiągnięć. Wieczni eksperymentatorzy, którym się wydaje, że są kreatorami nowych wartości artystycznych mogą pomawiać artystę o tradycjonalizm czy nawet o komercję. Nie mają oni jednak racji. Autor, chyba jak nikt dotąd, uchwycił i pokazał w różnych planach i na wiele sposobów piękno tych połaci wielkopolskiej ziemi, na których rosną wierzby. Z pewnością tylko doświadczony artysta, wrażliwy obserwator dookolnego świata, wyczulony na zachodzące w przyrodzie przemiany jest zdolny do zobaczenia w zwyczajnym, a dla wielu nieciekawym, fragmencie rzeczywistości tyle urzekających widoków. Te prace powinny zostać wydane w albumie, aby cieszyć większą ilość zarówno miłośników krajobrazu wielkopolskiego, jak i dobrej fotografii. Zresztą książka wzbogacona o poetyckie impresje autorstwa Marii M. Pocgaj jest już przygotowana do druku. Interesujące teksty poetki zostały zainspirowane konkretnymi fotografiami. Drugim ważnym cyklem w twórczości Ruta są „Impresje alpejskie”. Część prac z owego cyklu oglądać można było od kwietnia do czerwca br. w galerii „Green way”. Również i one, podobnie jak zdecydowana większość przedstawień wierzb, należą do fotografii bezpośredniej, czyli nieprzetworzonej. Były wśród nich kompozycje, które można by uznać za odbicie rzeczywistości. Ukazywały one szczyty gór i jakiś niezwykły układ chmur malowanych wiatrem na niebie (przelotność zdarzeń), w momencie kiedy przybierały kształt latającego talerza, baśniowych ptaków czy innych dziwotworów. Artyście, jak się wydaje, nie chodziło wyłącznie o ukazanie piękna górskich krajobrazów, o czym m. in. świadczyły zestawy prac w czarnych ramach, ale o przekazanie swoich doznań, własnego spojrzenia na świat, przemyśleń dotyczących kompozycji obrazu, a nawet preferowanych tendencji w sztukach plastycznych, co jest widoczne w jego fotografiach „malarskich”. A zatem nawet w pracach estetyzujących doszła do głosu obecność podmiotu fotografującego. Przejawia się ona głównie w kadrowaniu i dostrzeżeniu w naturze cech strukturalno–konstruktywnych, które zostały niejako nałożone na „zdejmowany” widok. Na skutek tego fotografia, przedstawiająca piękno krajobrazu jest zarazem swoistą kompozycją, w której dostrzega się rytmizację elementów, horyzontalny podział płaszczyzny na pasy (Wierzby wielkopolskie) czy diagonalną smugę dzielącą obraz, jak płótno malarza, na dwie części (grzbiet górski Monte Rosa). Inne górskie pejzaże są kompozycjami wytworzonymi przez naturę, które autor znalazł i odpowiednio sfotografował. W zależności od tego, co na nich zarejestrowano można je „czytać” bądź jak obrazy przedstawiające, bądź jak abstrakcyjne. W ten sposób dotarliśmy do fotografii kreowanej za pomocą komputera, tworzonej z elementów mimetycznych. Są wśród nich „reliefy” i eksperymenty pejzażowe, fantastyczne twory i stwory latające oraz tzw. krajobrazy księżycowe. Moim zdaniem najbardziej interesujące z nich to utworzone z obrazów rzeczy znanych lub ich fragmentów za pomocą których udało się autorowi wykreować inne światy. Jeśli za udane uznamy — według określeń Marii M. Pocgaj — „wiklinową tarantulę” i „nadrzeczną fatamorganę”, to w apercepcji innych prac może przeszkadzać zbytnia dosłowność lub niedostateczne przetworzenie niektórych elementów wyjściowych. Niemniej Antoni Rut jest znakomitym piewcą krajobrazu, artystą o niepodważalnym dorobku, którego droga twórcza rozwija się w sposób naturalny od fotografii reportażowej, poprzez nieco estetyzowane krajobrazy, w których niekiedy akcentowano wizualno–strukturalne cechy kompozycji; selektywną reżyserię prowadzącą do powstania kompozycji „malarskich”, do fotografii kreowanej. Obecnie artysta znajduje się na początku nowej drogi twórczej, więc nie spieszmy się z oceną jego najnowszych prac, ponieważ nie wiadomo do jakich rezultatów go doprowadzą. Powodzenia. Andrzej Haegenbarth |
|
|
|
||
Regionalny Ośrodek Kultury i Sztuki, ul. Noniewicza 71, 16-400 Suwałki
tel. +48 87 566 42 11, faks 566 49 34, e-mail: rokis@rokis.suwalki.pl