![]() |
powrót do głównej
|
||
|
fotografia, małe formy graficzne, nowe media w sztuce |
Jola Zuchniewicz Yola 9 i......... fotografia wrzesień / październik 2006 |
||
|
Galeria zaprasza codziennie z wyjątkiem
niedziel w godz. 9-17
Opiekunowie galerii: Halina Mackiewicz i Andrzej Zujewicz ROKiS, ul. Noniewicza 71, 16-400 Suwałki tel. +4887 566 42 11, faks 566 49 34 e-mail: galerie@rokis.suwalki.pl
|
|
Jola Zuchniewicz e-mail: yollaj@poczta.onet.pl |
|
|
Pochodzę z Bolesławca Śląskiego, tam rozpoczęła się moja fotograficzna przygoda ok. 26 lat temu. Byłam członkiem klubu fotograficznego, później Bolesławieckiego Towarzystwa Fotograficznego. Prężny ruch amatorski Dolnego Śląska: w Jeleniej Górze, Wałbrzychu, Wrocławiu, pozwalał na wymianę doświadczeń, konfrontacje w zbiorowych i indywidualnych wystawach, konkursach, plenerach fotograficznych. Właśnie tam zorganizowane były pierwsze Plenery Aktu w Zamku Książ, Grodźcu koło Bolesławca, Grodnie . Ta atmosfera twórczych zmagań sprawiła, że połknęłam bakcyla fotograficznego, mimo oporów przed techniką fotograficzną. (…) Jola Zuchniewicz |
|||
|
|
![]() |
||
|
Motto (mojego autorstwa):
Czego współczesny człowiek może się spodziewać po wystawie fotografii aktu?
Emocje te z reguły można by przyporządkować do jednego stanu: szoku z całym
pejoratywnym znaczeniem tego pojęcia. Rzeczywistość w której przyszło nam
żyć odciska się na nas w specyficzny, intensywny sposób. Bowiem nasza
współczesna kultura to potwór karmiący się ohydą i skandalem, wręcz żądający
coraz bardziej ekstremalnych form oddziaływania na odbiorcę. I niezależnie
od tego, czy tego chcemy, czy nie, zjawisko to raczej będzie się
intensyfikować, niż zanikać. Yola sięga w swojej autorskiej kolekcji do tematu aktu w sposób kompletnie odmienny od obecnego trendu. Klimaty zdjęć bliższe są klasycznemu, czasami wręcz akademickiemu ujęciu niż współczesnej „seksomanii”. Autorka nie epatuje jakimiś „niezdrowymi emocjami”, raczej skupia się na formach, jakie ciała jej modeli ukazują w korelacji z materią, z którą zostały powiązane. Jej kadry ukazują ludzkie ciała niczym rzeźby. Motywy nie są portretami jakichś konkretnych osób lecz jedynie „obiektami ludzkimi w zetknięciu z...”. Stąd właśnie płynie jakiś spokój pomimo, iż niektóre zdjęcia są wyraźnie dynamiczne, szczególnie te będące wielokrotnymi ekspozycjami. I tu „akt akademicki” przeobraża się w formy „aktu abstrakcyjnego”. Yola poszukuje takich form wyrazu, za pomocą których dałoby się przekazać częstokroć ambiwalentne stany. To w zasadzie chyba jest istotą jej fotografii. Miękkość tonalna niektórych prac oddaje nastrój lekkości, radości i wręcz żartobliwego traktowania modela, po czym zestawienie z mocnymi, głębokimi, bliskimi technice low-key, a nierzadko wręcz graficznymi zdjęciami, kompletnie odmienia u widza emocje. Widać, że Yola proponuje raczej trudną, wyboistą drogę dialogu pomiędzy jej światami a odbiorcą. Świadczy to o jej pełnym szacunku zaangażowaniu, o poważnym podejściu do odbiorców jej fotografii. Drugą wielką częścią wystawy jest przedziwny, szczery zapis z życia baletnicy. Owa lekka, gibka, i mocna istota przemienia się w „ciężką ciężarną kobietę”, przeżywającą wielorakie stany emocjonalne – od euforii, bo przecież oto zachodzi w jej ciele najbardziej fascynujący cud rosnącego nowego życia, aż do depresji, że od teraz wszystko w jej życiu się wywróci do góry nogami, bo przecież już teraz nie może „latać”, a jaką będzie matką? Bohaterka cyklu jednak podnosi się do pełni sił i przyjmuje na siebie całość tych przemian do końca, świadomie i z miłością. Cykl zamykają bowiem ujęcia z owocem jej przemian: z jej małym synkiem. Jaką kodą powinno się zatem spiąć wszystko to, co proponuje Yola Zuchniewicz?
Spróbowałbym to może ująć tak: sam jestem fotografem interesującym się
aktem, ale jestem mężczyzną. Czemu służyć ma ta moja afirmacja różnicy płci?
Mianowicie temu, że dostrzegam istotną odmienność w pojmowaniu istoty aktu
wynikającą najprawdopodobniej z różnic płci a tym samym odmiennych obszarów
zainteresowań, pragnień estetycznych i emocjonalnych płynących ze sztuki
jego uprawiania. Częstokroć jest bowiem tak, że fotografowie gdzieś zawsze
przemycają w swoich zdjęciach choćby odrobinkę swojej seksualnej natury –
męskiego łowcy kobiecej istoty. Czynią tak nawet wtedy, gdy akt ma być mocno
symboliczny czy wręcz kompletnie abstrakcyjny. A nawet więcej – wtedy
szczególniej jakby w obrazach robi się erotyczniej, choć na pierwszy rzut
oka w obrazie nie powinno być nic podniecającego! Fotografowie w zasadzie
wolą w pewnym sensie portret kobiety przedłużony w akt, portret kobiety
spragnionej tej przedziwnej gry płci, kobiety z rozedrganym ciałem i
duszą... Yola tego nie czyni. Ona – kobieta-fotograf – próbuje na chłodno
opowiadać o emocjach, które być może dla mężczyzn są zbyt zawoalowane. Jest
estetką ciała jako „przepisu na formy przestrzenne rzucone na papier
fotograficzny” i jakby poprzez to mówi: „Patrzcie! Formy kompletne i
niuanse, miękkość i twardość, dowcip i śmiertelna powaga, i wszelkie inne
zderzające się ze sobą przeciwstawne stany – tu szukajcie wibracji emocji,
inspiracji!”. Sławomir Zieliński artysta fotografik, członek rzeczywisty ZPAF. |
|||
|
|
|||
_____________________________________________________________________________________________________________
Regionalny Ośrodek Kultury i Sztuki, ul. Noniewicza 71, 16-400 Suwałki
tel. +48 87 566 42 11, faks +48 87 566 49 34, e-mail sekretariat: rokis@rokis.suwalki.pl
budowniczy strony: informacja@rokis.suwalki.pl